Daj się powieść...
"Patoposłuszeństwo. Jak szkoła, rodzina i państwo uczą nas bezradności. I co z tym zdobić? - Mikołaj Marcela
Czy szkoła może być miejscem dialogu, czy jest już tylko sprawnie naoliwioną machiną do nadawania etykiet? Mikołaj Marcela w swojej książce „Patoposłuszeństwo. Jak szkoła, rodzina i państwo uczą nas bezradności” stawia diagnozę, która boli, ale jest niezwykle potrzebna.

To lektura dla tych, którzy czują, że system edukacji zaczął ich uwierać – bez względu na to, czy stoją przy tablicy, siedzą w ławce, czy czekają na dziecko w domu. Dla mnie to spotkanie z autorem i jego myślą było czymś więcej niż lekturą; było ostatecznym potwierdzeniem, że moja decyzja o opuszczeniu murów tradycyjnej szkoły była krokiem ku wolności.
Problem szkoły zaczyna się tam, gdzie kończy się zrozumienie prawa, na którym jest ona osadzona. Mikołaj Marcela celnie punktuje: system edukacji opiera się na hierarchicznym posłuszeństwie, a nie na merytorycznej interpretacji przepisów. Decydenci rzadko znają prawo oświatowe w stopniu pozwalającym na elastyczność. Nauczyciele i nauczycielki, działając w „dobrej wierze”, często rezygnują z krytycznego myślenia, przyjmując odgórne polecenia jako jedyną wykładnię. Statuty szkół bywają narzędziem do wyłączania krytycyzmu u uczniów i uczennic.
Najlepszym przykładem systemowej nadgorliwości jest to, co nazywamy „ocenozą”. Czy wiecie, że przepisy prawa oświatowego wcale nie regulują liczby ocen w ciągu roku? Mowa jest jedynie o jednej ocenie – klasyfikacyjnej, wyrażonej cyfrą. Tymczasem codzienna szkolna rzeczywistość to walka o punkty i stopnie, które bywają bezwzględne, niesprawiedliwe i – co najgorsze – zabijają naturalną ciekawość świata.
Szkoła jest dziś przeładowana: podstawą programową, zbędną dokumentacją i statystykami, które niczemu nie służą. W tym gąszczu papierów gubimy cel: szkoła powinna uczyć, jak być lepszym człowiekiem i obywatelem, a nie dążyć do zrównania wszystkich według jednego, przestarzałego wzorca.
Odejście ze szkoły tradycyjnej pozwoliło mi przestać się „wkurzać”. Dziś wiem, że edukacja może wyglądać inaczej – może dawać poczucie wolności i zaufania. Czy szkoła się zmieni? Chciałabym w to wierzyć. Ale zanim to nastąpi, musimy zacząć od siebie: odważyć się czytać przepisy, myśleć krytycznie i przestać premiować ślepe posłuszeństwo.
Więcej z tej kategorii

"QUO VAIDIS" - Andrzej Dragan
Lubię słowo pisane, a Andrzej Dragan traktuje je w sposób szczególny. Pisze dokładnie tak, jak definiuje naukę: jego celem jest zrozumienie, a nie tylko nazywanie zjawisk. To subtelna różnica, jednak fundamentalna- zamiast bezpiecznych definicji, otrzymujemy intelektualną rewolucję.
Daj się powieść...

"Nadchodząca fala. Sztuczna inteligencja, władza i najważniejszy dylemat ludzkości w XXI wieku" - Mustafa Suleyman, Michael Bhaskar
Książka Mustafy Suleymana i Michaela Bhaskara to jedna z najważniejszych publikacji ostatnich lat. Stanowi ona swoisty podręcznik przetrwania i zrozumienia procesów, które nieodwracalnie zmieniają nasz świat. Choć nikt nie posiada gotowych recept na jutro, bez tej lektury trudno pojąć skalę nadchodzących przemian.
Daj się powieść...

„BógTechy. Jak wielkie firmy technologiczne przejmują władzę nad Polską i światem” - Sylwia Czubkowska
To lektura obowiązkowa dla każdego, kto choć raz kliknął „akceptuję wszystkie zgody”, nie czytając ani jednego zdania regulaminu. Ta publikacja to kluczowy podręcznik przetrwania w XXI wieku.
Daj się powieść...
