logo
Powrót do bazy wiedzy

Daj się powieść...

"Żeńska końcówka języka" - Martyna F. Zachorowska

Czy zdarzyło Wam się kiedyś obruszyć na zwrot „osoby uczniowskie” czy „osoby nauczycielskie”? Często słyszymy, że to niepotrzebna „rewolucja językowo-obyczajowa”, która wywraca nasz język do góry nogami. Tymczasem rzeczywistość bywa o wiele bardziej pragmatyczna, niż nam się wydaje.

"Żeńska końcówka języka" - Martyna F. Zachorowska

Czytając w pociągu książkę Martyny F. Zachorskiej „Żeńska końcówka języka”, doznałam olśnienia wywołanego... zwykłym komunikatem „Prosimy osoby wysiadające o zachowanie ostrożności”. Nikogo to nie szokuje. Nikt nie protestuje, że nie powiedziano „pasażerowie i pasażerki”. Dlaczego więc tak bardzo boimy się inkluzywności w szkole czy w urzędzie?

Książka Martyny F. Zachorskiej to dla mnie absolutna rewelacja. Autorka zebrała w jednym miejscu argumenty, historię i dowody na to, że żeńskie końcówki to nie wymysł ostatnich lat, ale powrót do naturalnej bogactwa polszczyzny.

Autorka zdejmuje z tematu feminatywów ciężar ideologiczny, a nakłada merytoryczny. Podaje sensowne uzasadnienia dla inkluzywności języka, które trafiają nawet do największych sceptyków.

Zachorska nie zatrzymuje się tylko na końcówkach. Jej opowieść o „Chadach”, manosferze i ideologii redpillu to fascynujące (choć momentami przerażające) studium współczesnych ruchów społecznych.

Jeśli czytaliście polecaną przeze mnie wcześniej książkę Marcina Kąckiego „Chłopcy. Idą po Polskę”, to pozycja Zachorskiej jest jej idealnym dopełnieniem. Razem tworzą przejmujący obraz tego, jak język staje się polem walki o wpływy i kształtowanie postaw młodych mężczyzn.


Agnieszka Kraińska

Agnieszka Kraińska

WOS na Głowie

Udostępnij: