Daj się powieść...
"Czas samotności. Ukraina w latach 1914-2022"- Michał Klimecki, Zbigniew Karpus
Dzisiejszy wpis poświęcam Ukrainie, która nie tylko w sensie symbolicznym, ale i fizycznym, stanowi serce naszego kontynentu.

Jeden z umownych geograficznych środków Europy znajduje się w ukraińskiej wiosce Diłowe, w obwodzie zakarpackim? To fakt, który powinien dawać nam do myślenia. Ukraina nie jest „przedpokojem” kontynentu ani jego dalekimi peryferiami. Jest jego integralną częścią.
Niestety, we współczesnej przestrzeni medialnej Ukraina stała się ofiarą brutalnej dezinformacji. Obserwujemy żerowanie na ludzkich emocjach, rozdrapywanie ran i nakładanie fałszywych narracji na skomplikowaną rzeczywistość. Łatwo jest powielać stereotypy i budować poczucie narodowej wyższości, ale znacznie trudniej jest zmierzyć się z faktami i zrozumieć, że świat nie jest czarno-biały.
Historia Ukrainy sięga setek lat wstecz, ale to wiek XX i XXI najdobitniej pokazują hart ducha tego narodu. Pozwolę sobie na kilka refleksji dotyczących ich drogi do suwerenności:
- Początek XX wieku- przez dekady Ukraińcy w świadomości Zachodu byli postrzegani jako mieszkańcy peryferii, uwikłani w lokalne gry z Rosją. Musieli włożyć ogromną energię w to, by przekonać świat, że są odrębnym, samostanowiącym o sobie narodem.
- Koniec XX wieku- Ukraina przez lata pozostawała osamotniona na arenie międzynarodowej. Jej prawo do samostanowienia bagatelizowano, zapominając, że suwerenne państwo w obliczu zagrożenia ma prawo oczekiwać realnej solidarności międzynarodowej.
- Przełom XX i XXI wieku- dopiero z czasem świat zaczął dostrzegać, że stabilna i wolna Ukraina jest kluczowym elementem architektury bezpieczeństwa całego kontynentu.
- Wiek XXI- pełnoskalowa agresja Rosji stała się katalizatorem zmian w globalnych stosunkach politycznych i ekonomicznych. Rok 2025 przyniósł nam ostateczne potwierdzenie, że stara mapa wpływów przestała istnieć.
Obserwując dzisiejszą scenę polityczną, zadaję sobie pytanie: czy państwo oparte na rządach populistów, których przywódcy zamknęli się w szczelnych bańkach informacyjnych, można nadal nazywać mocarstwem?
Z niepokojem patrzę na próby reaktywowania imperialnych potęg, gdzie w imię interesów biznesowych próbuje się zrównywać ofiarę z oprawcą. To droga donikąd. Świat się zmienił, ale zdaje się, że niektórzy liderzy, tkwiąc w anachronicznych podziałach, zupełnie tego nie zauważyli.
Pamiętajmy: proste rozwiązania nie dotyczą naszej rzeczywistości. Proste odpowiedzi kreują świat, który nie istnieje. Nie jesteśmy zero-jedynkowi i jako dojrzali obywatele musimy nauczyć się żyć w wielowymiarowości.
Więcej z tej kategorii

"QUO VAIDIS" - Andrzej Dragan
Lubię słowo pisane, a Andrzej Dragan traktuje je w sposób szczególny. Pisze dokładnie tak, jak definiuje naukę: jego celem jest zrozumienie, a nie tylko nazywanie zjawisk. To subtelna różnica, jednak fundamentalna- zamiast bezpiecznych definicji, otrzymujemy intelektualną rewolucję.
Daj się powieść...

"Nadchodząca fala. Sztuczna inteligencja, władza i najważniejszy dylemat ludzkości w XXI wieku" - Mustafa Suleyman, Michael Bhaskar
Książka Mustafy Suleymana i Michaela Bhaskara to jedna z najważniejszych publikacji ostatnich lat. Stanowi ona swoisty podręcznik przetrwania i zrozumienia procesów, które nieodwracalnie zmieniają nasz świat. Choć nikt nie posiada gotowych recept na jutro, bez tej lektury trudno pojąć skalę nadchodzących przemian.
Daj się powieść...

„BógTechy. Jak wielkie firmy technologiczne przejmują władzę nad Polską i światem” - Sylwia Czubkowska
To lektura obowiązkowa dla każdego, kto choć raz kliknął „akceptuję wszystkie zgody”, nie czytając ani jednego zdania regulaminu. Ta publikacja to kluczowy podręcznik przetrwania w XXI wieku.
Daj się powieść...
